Zima to najlepszy czas na serwis maszyn rolniczych. Dlaczego warto przywieźć ciągnik po sezonie?

Sezon za nami, maszyny odpoczywają w hali. Wydawałoby się że można odetchnąć. Ale doświadczeni rolnicy wiedzą że to moment na coś równie ważnego co sama praca w polu – porządny serwis sprzętu.

Zimą warsztaty nie są oblężone jak w maju czy czerwcu. Nie musicie czekać trzech tygodni na termin. A co najważniejsze – serwisanci mają czas żeby zajrzeć w każdy zakamarek waszej maszyny. Nie pracują pod presją „musi być na jutro bo zboże czeka”. To się przekłada na jakość diagnostyki i naprawy.

Dlaczego akurat zima? Bo problemy nie znikają same

Po intensywnym sezonie każda maszyna nosi ślady użytkowania. Turbosprężarka może zacząć gwizdać. Wtryski działają mniej równo. Pompa wtryskowa ma mikrowyciek. W lipcu może to jeszcze jakoś działać. Ale zostawienie tego na zimę? To proszenie się o kłopoty.

Zimno nie jest przyjacielem mechaniki która już ma problemy. Zużyte uszczelki tracą elastyczność w minusowych temperaturach. Olej gęstnieje. Element który latem ledwo pracował, w lutym może kompletnie odmówić posłuszeństwa. A wtedy stoi nie tylko maszyna – stoi wasz biznes.

Jeśli naprawicie wszystko teraz, na wiosnę po prostu wsiadacie i jedziecie. Zero nerwów że kombajn padnie w środku żniw. Zero szukania warsztatu w trybie paniki gdy połowa pola czeka na oprysk.

Co najczęściej wymaga uwagi po sezonie?

Układ wtryskowy – serce diesla, który najczęściej napędza Wasze maszyny

Wtryskiwacze, pompowtryski, pompy wtryskowe. To elementy które pracują pod ekstremalnym ciśnieniem (nawet 2000+ bar w nowoczesnych silnikach). Tysiące godzin pracy zostawiają swój ślad.

Objawy problemu? Silnik trudniej odpala na zimno. Traci moc. Dymi bardziej niż zwykle. Spala więcej niż powinien. Czasem słychać charakterystyczny „stukot” wtryskiwaczy.

Regeneracja wtryskiwaczy to nie czarna magia. Rozbieramy, czyścimy ultradzwiękowo, wymieniamy zużyte elementy, testujemy na stanowisku. Kosztuje część tego co nowy komplet. A efekt? Silnik pracuje jak sprzed paru sezonów.

Mamy pełne zaplecze Bosch Diesel Service. To oznacza dostęp do oryginalnych części, oprogramowania diagnostycznego i stanowisk testowych na poziomie autoryzowanych serwisów. Nie zgadujemy co jest nie tak – mierzymy i widzimy dokładnie.

Turbosprężarka – gdy cisnienie robi różnicę!

Turbo to element który kręci się z prędkością ponad 100 tysięcy obrotów na minutę. W temperaturze spalin sięgającej kilkuset stopni. Wymaga idealnego smarowania i chłodzenia.

Jeśli po długim sezonie słyszycie gwizdek, świst czy czujecie spadek mocy – turbo daje znać że ma dość. Zużyty łożyskowanie, uszkodzone uszczelnienia, nagromadzony nalot na łopatkach. To wszystko odbiera wam moc i zwiększa spalanie.

Regeneracja turbosprężarki zwykle rozwiązuje problem. Rzadko trzeba kupować nową – chyba że ktoś kompletnie ignorował objawy i turbo rozpadło się w środku. Dlatego właśnie zimowy przegląd ma sens. Wykrywamy problem gdy jeszcze da się go tanio naprawić.

Filtry FAP/DPF – mały element, duży ból głowy

Nowoczesne normy emisji dały nam filtry cząstek stałych. Świetnie dla środowiska. Gorzej dla właściciela gdy filtr się zapycha.

Ciągnik wchodzi w tryb awaryjny. Traci moc. A wymiana filtra na nowy? 5-8 tysięcy złotych, czasem więcej. Regeneracja profesjonalnym sprzętem? Ułamek tej ceny.

W zimie możecie przywieźć maszynę bez pośpiechu. Zostawiamy filtr na kilka godzin w specjalnej maszynie która wypieka i usuwa sadze. Testujemy przepływ. Montujemy z powrotem. Maszyna znów pracuje normalnie.

Klimatyzacja w kabinie – komfort to nie luksus

Spędzacie w kabinie ciągnika więcej czasu niż w salonie. W upale bez sprawnej klimy to tortura. Problem w tym że układy chłodnicze mają tendencję do wycieków. Gaz ulatnia się przez rok.

Zimą nikt o tym nie myśli – kabina zimna i tak. Ale przyjedzie czerwiec i okaże się że klima tylko dmie ciepłym powietrzem. A wtedy każdy warsztat ma kolejkę na trzy tygodnie.

Przegląd klimatyzacji zimą = sprawdzenie szczelności, uzupełnienie gazu, wymiana filtrów. Proste, szybkie. W czerwcu będziecie nam dziękować.

Katalizatory SCR i AdBlue – system którego nie można ignorować

Systemy SCR z AdBlue to standard w nowszych maszynach. Gdy coś szwankuje, maszyna od razu ogranicza moc lub odmawia startu. Zabezpieczenie producenta przed jazdą bez systemu oczyszczania spalin.

Problemy? Zamarznięty AdBlue w przewodach (tak, to się zdarza zimą). Zapchane dysze. Uszkodzone czujniki NOx. Zaniecyszczony katalizator.

Diagnostyka takiego systemu wymaga odpowiedniego sprzętu i oprogramowania. Nie wystarczy „podłączyć komputer”. Trzeba znać specyfikę każdego
producenta. U nas obsługujemy wszystko od Ursusa przez Fergusona, Case, New Holland, John Deere’a po Claasa.

Jak to wygląda w praktyce?

Dzwonicie, umawiamy termin. Przywozicie maszynę lub jeśli to większy kombajn – czasem możemy przyjechać na miejsce żeby ocenić czy jest sens transport (choć najdokładniejszą diagnostykę robimy w warsztacie).

Robimy dokładny przegląd. Podłączamy diagnostykę komputerową, sprawdzamy wszystkie układy. Po co zgadywać skąd problem gdy można to zmierzyć?

Potem rozmowa – konkretnie mówię co znaleźliśmy, co wymaga naprawy teraz, co może poczekać jeszcze sezon. I najważniejsze: ile to będzie kosztować. Cennik przed rozpoczęciem prac, nie po.

Niektórzy właściciele woleliby naprawić wszystko naraz. Inni mają budżet i muszą priorytetyzować. Obie strategie są ok – ważne żeby wiedzieć na czym stoisz.

Ile to trwa?

Zależy co trzeba zrobić. Standardowy przegląd z wymianą płynów i filtrów? Dzień, może dwa. Regeneracja wtryskiwaczy? Tydzień, bo elementy muszą przejść przez odpowiednie procedury. Złożona naprawa pompy wtryskowej czy turbosprężarki? Do dwóch tygodni.

Ale to zima – nie jest wam potrzebna maszyna na jutro. Możemy pracować spokojnie, dokładnie. To różnica między naprawą co się uda a naprawą która będzie działać kolejne lata.

Co z częściami?

Współpracujemy z Bosch Diesel Service, co oznacza dostęp do oryginalnych części i zamienników na poziomie OEM. Nie montujemy tanich zamienników z którymi za miesiąc wrócicie z tym samym problemem.

Jasne, oryginał kosztuje więcej. Ale jeśli mamy wybór między częścią która wytrzyma 5000 godzin a taką która padnie po 500, wybór jest prosty. Wasz sprzęt musi zarabiać, nie stać w warsztacie. Jeżeli mamy dostęp do markowego zamiennika i wiemy, że jest OK? Też zaproponujemy.

Elastyczne terminy

To największa przewaga zimowego serwisu. W maju każdy warsztat pęka w szwach. Wszyscy nagle pamiętają że maszyny trzeba było sprawdzić. Kolejki, pośpiech, błędy wynikające z presji czasu.

Zimą to zupełnie inna historia. Macie czas, my mamy czas. Możemy skupić się na jakości, nie na ilości.

Koszty? Uczciwe wyceny przed pracami

Nie lubimy niespodzianek. Wy też pewnie nie. Dlatego każda naprawa zaczyna się od diagnostyki i wyceny. Dokładnie wiecie ile zapłacicie przed tym jak zaczniemy rozkręcać maszynę.

Jeśli w trakcie prac znajdziemy coś dodatkowego – dzwonimy, ustalamy czy naprawiamy czy zostawiamy. Bez ukrytych kosztów, bez „a tak przy okazji wymieniliśmy jeszcze to i to”.

Podsumowanie: zima to inwestycja w spokojną wiosnę

Każda godzina którą wasza maszyna stoi w szczycie sezonu to stracone pieniądze. Zboże nie poczeka. Pole nie zaora się samo.

Dlatego właśnie warto przywieźć sprzęt teraz, zimą. Spokojnie wszystko przejrzymy, naprawimy co trzeba, przygotujemy na sezon. A wy będziecie
spać spokojnie wiedząc że na wiosnę po prostu wsiadacie i jedziecie.

Obsługujemy wszystkie popularne marki: Massey Ferguson, Ursus, Zetor, Case, Caterpillar, New Holland, McCormick, Fendt, John Deere, Claas,
Deutz i inne. Mamy wieloletnie doświadczenie, nowoczesny sprzęt diagnostyczny i – co chyba najważniejsze – podchodzimy do każdej maszyny jak
do własnej.

Diesel Serwis Przybyłowicz? Przy Torze 1, 35-205 Rzeszów? +48 507 480 963? [email protected]

Zadzwońcie, umówimy termin. Przywieźcie ciągnik teraz – odbierzecie maszynę gotową na kolejne tysiące godzin pracy.